Dlaczego zaczynam od nowa.

Nie zacznę historii od początku. Jestem nietypowa i także w tym temacie. Na co dzień jestem pedantką. Mój różowy notes aż pęka w szwach. Noszę go z kąta w kąt, bo zawsze coś notuję.
Notuję wszystko od daty wizyty u lekarza aż po randkę. Notuję każdego dnia, każdego dnia mam coś ważnego do zapisania. Wyjątkowo ważne dni zaznaczam innym kolorem, albo wykrzyknikiem. Wszystko mam poukładane. Nawet rzeczy w szafie - muszą leżeć według danej palety. Szkoda, że moje życie to jeden wielki burdel. Nie umiem ułożyć sobie życia, a tak bardzo bym chciała.
Marzy mi się niewielki dom, duża wanna, bo tego mi zawsze brakuje. A w tym domu - on. Mój facet, ten o którym marzę od dziesiątek dni, miesięcy i lat. O tak, byłby naprawdę fajnym facetem. Codziennie poza praniem jego skarpet miziałabym go po jego klatce. A obok byłby pokój dziecka. Nieważne czy byłaby to dziewczynka, czy chłopiec. Ważne aby tam było i było szczęśliwe.
Wiodło szczęśliwe życie u boku rodziców. Nie to co ja.
Czuję ogromną potrzebę by pisać, potrzebuję tego, bo w tym cholernie szarym świecie tak szalenie brak mi rozmowy.
Mogłabym mówić i pisać non stop, gdybym tylko miała z kim, ale nie mam. Kiedyś było wokół mnie tylu ludzi. Były spotkania znajomych i wieczory przy winie. Wracałam nie tylko pijana, ale jakże szczęśliwa. Pamiętam do dziś. Wieczór, zima. Ja i dwójka znajomych. Spontanicznie, dzwoni telefon:
-"Hej, jedziesz z nami do ...?"
-"Pewnie, zaraz będę!"
I tak siedzieliśmy do północy spijając łyk po łyku czerwone wino. Potem bimber, bo wino nie trwa wiecznie, butelka szybko się kończy, gdy piją trzy przyjaciółki i facet jednej z nich (bo drugi kierowca - pechowa fucha).
Nie, nie jestem alkoholiczką, ale właśnie piję piwo. Bo alkohol działa na mnie jak balsam w dni jak dziś, kiedy najchętniej przespałabym cały dzień, płakała bez powodu i najlepiej skoczyła z mostu.
Chociaż nie, co ja plotę.
Nie umiem pływać i mam lęk wysokości. Żałosne.
Idiotka.
Często to sobie mówię - oczekuję nie możliwego, wymagam od siebie za dużo i za szybko.

1 komentarz:

  1. Kochana, a właściwie dlaczego sam sobie nie morze prać skarpetek? Porządny facet nie pozwala kobiecie prać jego osobistej bielizny i skarpet. Resztę sam wrzuca do pralki. Inni są po prostu leniwymi flejtuchami nie szanującymi kobiet I nawet nie warto ich żałować. Rozumiem, że w ten sposób zaspokajałabyś swój instynkt macierzyński, jaki każda kobieta posiada, nawet bezdzietna. Ale taka nadopiekuńczość związkowi nie służy, chociaż wydaje się, że uszczęśliwia faceta, ale niestety on się szybko przyzwyczaja do dobrego (jak każdy człowiek - to normalne) i zaczyna traktować to jako normę, a ciebie jak służącą i tu się związek zaczyna sypać..
    Jeżeli przyjaciele zapraszają Cię na alkoholowe posiedzenia, to serdecznie dziękuję za takich przyjaciół. Nie są warci by ich wspominać. Chyba przyjaźń jest nie po to by się razem upijać, co? Przecież wiadomo, że alkohol to najgorszy doradca, tylko z pozoru przynosi ukojenie. Ja unikam ludzi, którzy próbują częstować mnie alkoholem, bo mi się to niestety zawsze kojarzy z marginesem. No chyba, że sytuacja wyjątkowa, uroczystość, towarzystwo na poziomie i lampka wina (jedna!) dla uczczenia czegoś tam, i dość.
    Lepiej nie mieć zbyt wielu przyjaciół, ale choć jedną bratnią duszę, niż grono takich z którymi można się upijać..
    Znam takie stany depresyjne, dołki, ale zapewniam Cię, że można się odbić i zacząć uśmiechać do siebie i zauważać piękne chwile i małe radości na codzień. N.p. jak ktoś obcy w sklepie, czy na ulicy uśmiechnie się do Ciebie - już zbierasz perełkę na naszyjnik szczęścia, i tak po jednym koraliku nizasz sobie, można też dodawać miłe wspomnienie - takie chwile, kiedy nie oczekiwałaś niczego, a ktoś się ładnie zachował, powiedział coś miłego bezinteresownie, obca osoba. To cieszy, dodaje sił, by uśmiechnąć się wreszcie i uwierzyć w siebie. Pamiętaj, że najlepszym, najwierniejszym przyjacielem, który Cię zawsze zrozumie i nigdy nie opuści jesteś Ty sama. Głowa do góry! Ściskam serdecznie
    Lizawieta

    OdpowiedzUsuń